wtorek, 15 marca 2016

„Dziewięć żyć Chloe King: Upadła” Liz Braswell



   Cześć i czołem!
   Ostatnio miałam małe kłopoty z laptopem, dlatego też przez weekend nie pojawił się tu żaden nowy post, ale za to przeczytałam kolejną książkę, o której chcę Wam dzisiaj co nieco opowiedzieć. Jednym z moich zdobyczy bibliotecznych była pozycja, którą upatrzyłam sobie już dawno temu, jednak parcia dużego niestety nie miałam. Wszechogarniająca motywacja mną zawładnęła, dlatego nie czekałam, ale od razu zabrałam się do czytania!

   Chloe King była najzwyklejszą nastolatką. Miała przyjaciół, masę chłopców wokół siebie, dorywczą pracę i matkę, z którą stale się kłóciła. W dniu swoich szesnastych urodzin, orientuje się, że jest coś nie tak... nawet bardzo nie tak. Przeciętny człowiek nie może przeżyć upadku z siedemdziesięciu metrów ze zwykłym zadrapaniem na głowie. W zasadzie... nikt nie jest w stanie przeżyć upadku nawet z piętnastu metrów. Chloe staje się zwinna, szybka i silna. Czy to tylko zabawa? A może niebezpieczeństwo czai się za rogiem?

   Pani Braswell ukończyła egiptologię i stąd właśnie tematyka i tytuł powieści. Jak wiadomo nie od dziś, koty w starożytnym Egipcie były czczone i najbardziej szanowane. W zasadzie to nawiązanie do mitycznej Bast, bogini macierzyństwa, radości i miłości, jak i do Basta, po prostu kota, który był świętością, zachęciło mnie do sięgnięcia akurat teraz po tę pozycję. Jak się okazało, pozory mogą mylić.

„Przechylił jej głowę i zamknął jej oczy. Następnie wytarł malutkie srebne ostrze w chusteczkę, przykucnął obok swojej ofiary i czekał. Kiedy się ocknie, zabije ją ponownie.”

   Nie oszukujmy się. Akcja opisana na kartach tej książki mogła być spokojnie zawarta w dwóch rozdziałach. Eh! Akcja to złe słowo, bo prawie jej tam nie ma, Do tej pory wydawało mi się, że każdy moment powinien w jakimś stopniu rozwijać fabułę. Jak widać pomyliłam się. Trzy czwarte całej „historii” mogłabym bez zastanowienia wyrzucić, pozostawiając ostatnie pięćdziesiąt stron, które sprawiły, że odzyskałam wiarę w Dziewięć żyć Chloe King, dlatego też mam nadzieję, że nie zawiodę się na kolejnych tomach trylogii.

   W wielu opiniach pozostałych czytelników, widziałam zachwyt Chloe. Widzieli w niej taką zadziorną, rozwydrzoną i na swój sposób niegrzeczną nastolatkę. Oczywiście lubię takich bohaterów. Właśnie, lubię. Ale jak tu coś lubić kiedy tego nie ma? Jeżeli poprzez pokazanie wcale nie tak wielkiego konfliktu matki z córką, autorka chciała ukazać ten cały bunt, to ja powinnam zacząć zastanawiać się nad drastycznym wzrostem złego zachowania większości młodzieży (bez obrazy dla większości młodzieży ☺).


„Znaleźli się naprawdę bardzo blisko siebie. Czuła zapach jego wody toaletowej, płynu do płukania tkanin z jego ubrania, pasty do zębów, szamponu, jego skóry i oddechu.
Czuła też Domestos i Ajax, ale stsrała się o tym nie myśleć.”


   Co to za książka młodzieżowa bez wątku miłosnego! Już w ciągu paru dni Chloe ma na swoim koncie trzech jakże przemiłych kawalerów, z czego jeden jest zupełnie niepotrzebny, drugi zapewne jest złym typem, który chce dopaść naszą bohaterkę, a trzeci pojawia się jako uroczy książę z bajki, mający na celu uratować swoją księżniczkę przed niebezpieczeństwem. Niestety książka skupia się tylko na spotkaniach i rozmowach, które nic nie wnoszą i może na paru pocałunkach w najdziwniejszych miejscach tylko po to, żeby się rozerwać.

   Na nerwy działał mi również język jakim posługiwała się autorka. Rozumiem chęć pokazania „rozwydrzonych” nastolatków poprzez używanie przekleństw i innych dziwnych słów, ale sama nie wiem dlaczego w książkach bardzo mnie to irytuje, zwłaszcza gdy powtarza się wiele razy. Co jak co, ale jest to literatura i szacunek do niej należy zachować! Nie mówię tutaj o celowych użyciach wulgaryzmów, które nadają sens danemu fragmentowi, ale o wciskaniu niepotrzebnych słówek między wypowiedzi bohaterów. To samo tyczy się narracji. Zdecydowanie lepiej czytałoby się, gdyby była ona w formie pierwszoosobowej. Jednak ten aspekt pozostawię bez komentarza.



„Chloe usłyszała za sobą jakiś dźwięk, jakby ktoś bardzo cicho odchrząknął. Zerwała się na nogi i odwróciła, przeświadczona, że zobaczy mordercę czy inne zagrożenie.
Było gorzej. Stała za nią matka.”


   Było krytycznie, dlatego dosypuję szczyptę pozytywnych słów! Dlaczego nie odłożyłam tej książki na półkę? Mimo wielu wad, nerwów i irytacji, czyta się ją bardzo szybko i bez większych problemów. Teraz z pewnością pojawia się pytanie Jak to możliwe? A no możliwe! Przebrnięcie przez całą powieść zajęło mi może dwa dni. Nie było żadnych trudnych wyrażeń, a wszystko było jak najbardziej zrozumiałe. Przyznaję dużego plusa za prostotę!

   Tak to już bywa, że krytyka zajmuje najwięcej miejsca w przeróżnych wypowiedziach. Nie będę mówić czy polecam Wam tę książkę czy nie. Sami powinniście zadecydować. Jednak nie chcę nikogo zniechęcać! To, że pierwszy tom trylogii nie spełnił moich wymagań, nie znaczy, że kolejne będą takie same! Trzeba być dobrej myśli i zawsze mieć motywacje! 

32 komentarze:

  1. Od jakiegoś czasu planowałam lekturę tej serii, ale po Twojej opinii chyba się wstrzymam. Nie lubię irytującego języka autorki, a szybkość czytania nie ratuje książki...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja! W tym wypadku szybkość nawet pokazuje prostotę... zbyt dużą prostotę.
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  2. Oglądałam te kilka odcinków serialu, które kiedyś wypuścili i niestety anulowali :( Książkę przeczytam, choć trochę się boję i ciągle odkładam na później
    Pozdrawiam
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, że anulowali, bo z chęcią zobaczyłabym czy jest lepszy od książki! :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  3. Moje odczucia po przeczytaniu tej książki były identyczne :P Główna bohaterka i jej ,,Problemy" były dla mnie nie do wytrzymania. Mimo wszystko sama końcówka sprawiła, że być może z ciekawości sięgnę w mojej bibliotece po 2 tom.
    Pozdrawiam cieplutko :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak ja! Mam nadzieję, że drugi tom będzie o niebo lepszy :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  4. Nigdy specjalnie mnie nie zainteresowała ani nie zwracałam na nią większej uwagi, i chyba nie zamierzam tego zmieniać:)
    Pozdrawiam
    Natalia Łucja z withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Nawet jeśli, to nie zostanie ona w pamięci na dłużej niż okres pomiędzy jedną a drugą książką.
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  5. Cytaty mnie zachęciły :) Pomimo, że nie miałam w planach tej pozycji, to myślę, że wkrótce to zmienię :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to się nazywa motywacja! :D
      Pozdrawiam cieplutko ♥

      Usuń
  6. Raczej w najbliższej przyszłości po nią nie sięgnę, nie jest to bowiem mój klimat. Może kiedyś :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem! Momentami ta książka wywoływała uśmiech na mojej twarzy, ale to tylko z powodu głupoty i braku logiki!
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  7. Tak czytam Twoją recenzję...i się zaczytałam. Bardzo fajnie piszesz i aż nie chciałam tej recenzji kończyć :D
    Książkę tylko kartkowałam, ale po losowych stronach, gdzie ( albo ja mam pecha, albo książka jest tego pełna ) Chloe główkowała nad tym czy chłopak ma przy sobie prezerwatywę... Boże, jak ja nie lubię takich książek XD Nie przeczytam, to nie dla mnie. A szkoda, bo sam pomysł na książkę wydawał mi się genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Cieszę się, że moja praca nie idzie na marne! :D
      Zgadzam się, pomysł był świetny, ale niestety autorka nie wykorzystała możliwości stworzenia genialnej książki. Ale zawsze trzeba być dobrej myśli! Może zdarzy się osoba, która podejmie wyzwanie i stworzy coś równie dobrego jak sam pomysł!
      Pozdrawiam cieplutko ♥

      Usuń
  8. Świetna recenzja! Co do książki to raczej spasuję. Nie przepadam za kotami, więc musiałoby to być naprawdę arcydzieło, żebym odważyła się przeczytać :D
    Pozdrawiam,
    Jessie
    http://lifting-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      Jesteś zupełnym przeciwieństwem mnie! Ja koty uwielbiam i pod dachem trzymam wielkiego sierściucha :D Książka niestety arcydziełem nie jest i bardzo mnie to rani, ale co ja poradzę!
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  9. nie słyszałam o tej książce i póki co odpuszczę sobie ją.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez pośpiechu! :D
      Pozdrawiam również <3

      Usuń
  10. Dużo słyszałam o tej książce, jednak na razie nie miałam czasu, aby ją przeczytać. Martwię się, że mi się nie spodoba, jeżeli akcja jest tak wolna :/ Chyba muszę się przekonać na własnej skórze! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia i wytrwałości :D
      Pozdrawiam również <3

      Usuń
  11. Mam tę książce i nawet przeczytałam część - ale niestety, nie jest to zbyt udana seria :/
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja :/, a szkoda, tak świetnie się zapowiadało :(
      Pozdrawiam cieplutko ♥

      Usuń
  12. Uwielbiam koty. I to jedyna zachęta dla mnie, by przeczytać tę książkę. Język i styl to dla mnie podstawa książki i gniota pod tym względem nie przeczytam, choćby nie wiem, jak interesujący był. Jeszcze liczne wątki miłosne i ślamazarna akcja - kotwica. W życiu nie sięgnę.
    Pozdrawiam,
    również piętnastolatka marząca o podróżach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne podsumowanie całej tej książki!
      Miło, że ktoś podziela moje pasje :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  13. Też nie lubię książek z dużą ilością przekleństw :/ Bardziej irytuje, niż relaksuje :)

    Pozdrawiam :)
    jakaczuszka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda! I od razu widać mentalność autora :(
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  14. Jeszcze rok temu dosłownie pochłaniałam takie książki, ostatnio mam jednak ich dość. A do tego te szesnaste urodziny. Dlaczego zawsze coś wyjątkowego MUSI stać się akurat w dniu szesnastych urodzin? ... Nie. Tej książce mówię zdecydowane nie :/
    Buziaki ;**
    Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiałam, albo w ogóle w dniu urodzin, tak z dnia na dzień. Patrząc logicznie, powinien być to długi proces, a nie jednodniowy!
      Pozdrawiam ♥

      Usuń
  15. Oglądałam kiedyś serial o tym samym tytule co seria, ale ten zakończył się w dość krytycznym momencie i nie doczekał się kontynuacji. Miałam przeczytać książkę, ale nigdzie nie mogłam jej dostać i tak kompletnie wyleciała mi z głowy.
    A teraz okazuje się że nie warto jej czytać.
    Dzięki za ciekawą recenzję, będę wpadać częściej :)
    Pozdrawiam z bloga PORZECZKOWY SORBET

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że nie mogę tego serialu teraz obejrzeć :( Tyle pozytywnych opinii się naczytałam...
      Cieszę się, że Ci się podoba!
      Pozdrawiam ♥

      Usuń
  16. Przymierzałam się jakiś czas temu do kupienia jej, i to chyba dobrze, że tego nie zrobiłam, bo raczej zniechęciłaś mnie do tej pozycji :P W sumie to nie spodziewałam się czegoś wybitnego, ale skoro większość książki jest po prostu nudna, to nie ma sensu się za nią zabierać.. Nawet jeśli ktoś wielbi koty :P

    Pozdrawiam, http://seekerofthebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tracić pieniądze na tę książkę :(
      Pozdrawiam również <3

      Usuń