wtorek, 21 czerwca 2016

„Czasem zapomnieć to łaska”, recenzja „Łaski” Anny Kańtoch


Hej hej!
Pod koniec maja i na początku czerwca na wielu blogach można było przeczytać posty typu „Ulubieńcy miesiąca”. Muszę się przyznać, że bardzo uwielbiam takie rzeczy czytać! Zwięzłe podsumowanie czegoś, co danej osobie skradło serce. Oczywiście w kwestii muzyki, wszędzie były inne gusta, bardzo dobrze! I przyszedł ten moment kiedy trafiło się na polskiego wokalistę. Tak mi się ciepło na sercu zrobiło, że nasi rodacy swoich znają i słuchają. Tak, czytają też, jednak mniej. No to Laura wybrała się do biblioteki, poszperała i postanowiła się bardziej polką zrobić! Wzięłam w swoje ręce Łaskę, nie wiedząc na co się szykuję. 

Okładka książki Łaska   Lata pięćdziesiąte, mała wioska gdzieś w Polsce. W lesie zostaje odnaleziona sześcioletnia Marysia. Dziewczynka nie pamięta co przez dobry tydzień robiła w lesie i dlaczego jest cała we krwi. Mija trzydzieści lat. Maria jest nauczycielką języka polskiego w jednej ze szkół w Mgielnicy. Jej dotychczas spokojne życie zostaje zakłócone przez morderstwa nastolatków. Policja szuka zabójcy, ale to przeszłość Marii jest kluczem do rozwiązania zagadki.

   O pani Kańtoch niestety do tej pory nie słyszałam niczego, oprócz tego, że Łaska to jej pierwsza powieść pozbawiona elementów fantastycznych. Nie spodziewałam się po tej książce niczego wybitnego. Przecież co taki pisarz fantasy może wiedzieć o kryminałach? Nie oszukujmy się, miejscami wręcz na kilometr czuć jakby autorka chciała wcisnąć do świata bohaterów trochę magii. Ale spokojnie, nic nie jest przesadzone.

   Szczerze mówiąc to nie wiem dlaczego zdecydowałam się przeczytać tę książkę do końca. I powiem jeszcze, przez dwa dni po skończeniu czytania nie miałam pojęcia jakie mam mieć o niej zdanie. Nie czułam ani gniewu, ani radości. Po prostu wiedziałam, że dobrze zrobiłam czytając tę pozycję. Co do samej fabuły, już opis wydaje mi się, bardzo intrygujący i wprowadza czytelnika w dosyć mroczny i tajemniczy klimat. Oryginalny pomysł zrealizowany w dobry i stonowany sposób.

   Maria Lenarczyk, główna bohaterka, to krucha i na moje oko słaba osoba. Przez większość książki miałam jej serdecznie dosyć, dopiero kiedy postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce pokazała, że stać ją na więcej. Brawo Mario, wielki wyczyn! Nie chcę narzekać, ale mimo wszystko, mimo jej zmian, wszelkich pięknych rzeczy z nią związanych za nic w świecie nie chciałabym aby trafiła mi się taka nauczycielka. Jeżeli decydujemy się uczyć w szkole, to chyba warto zapoznać się z tym trochę, a nie iść, żeby po prostu iść, a potem co drugi dzień brać zwolnienie ze zmęczenia. Przepraszam, Marysiu, takie jest życie.

   Zdecydowanie bardziej przemówiły do mnie ofiary zabójstw. Aż sama miałam ochotę zabawić się w detektywa i poszukać wskazówek, które ułatwią mi znalezienie mordercy i dowiedzenia się czegoś o zabitych. Zachwycił mnie oczywiście świetnie rozplanowany dialog dotyczący ofiar. Tutaj każde słowo gra ważną rolę w odszukaniu winnego! Naprawdę, podziwiam i gratuluję tak wielkich umiejętności!

   Nie mogę zapomnieć o klimacie jaki stworzyła autorka. PRL-owska rzeczywistość, która otacza bohaterów jest tak doskonale przedstawiona, że nawet las z okładki wydaje się idealnie do niej pasować. Pani Kańtoch zdecydowanie skupiła się na detalach. Każda osoba i miejsce było niczym zdjęcie znalezione w gazecie wprost z lat osiemdziesiątych. Mimo wszystko, uważam, że niełatwo czegoś takiego dokonać, zważywszy na otaczający nas obecnie świat, a kwestia minionych lat uwieczniona w tej książce, może być doskonałą lekturą dla wielu ludzi, nawet tych, którzy za kryminałami nie przepadają.

   Przyszedł czas na to, o czym chciałam wspomnieć już od samego początku! Język! Możemy chwalić wybitne manewry językowe Jane Austen czy trzymający w napięciu styl pisania Dana Browna, tak, zgadzam się z tym. Zauważcie jednak, że żaden zagraniczny autor i polski tłumacz zmęczony swoją pracą nie zastąpi nam naszego ojczystego języka. Oryginalnego, bez przesadnych upiększeń tłumacza, bez zmieniania imion, nazwisk i miejsc na potrzeby danego języka. Nie wiem czy macie podobnie podczas czytania polskich książek, ale ja na widok nazw własnych pochodzących z naszego języka, doświadczam wspaniałego uczucia ciepła w sercu, bo wiem, że to co czytam napisał nasz rodak! (A macie taką patriotyczną Laurę)

   Mówi się, że kryminał nie powinien być przewidywalny. No... nie był... tak jakby. Od połowy miałam małe podejrzenia co do zabójcy, zmieniały się one z kolejnymi stronami i jak się okazało pomyliłam się, niewiele, bardzo niewiele, ale jednak się pomyliłam. Mówię niewiele nie bez powodu. Bo naprawdę tak było, jednak i tak dostałam wielkie zaskoczenie. Oj, pani Anno, ładnie tak grać na emocjach czytelnika?

   Podsumowując, mam do Łaski szczególny sentyment. Pomijam świetnie pokierowane wydarzenia, tutaj chodzi o tę polskość! Mam wrażenie jakby to była pierwsza polska książka jaką przeczytałam, bo sama nie wiem czym się tak zachwycam. Ale tutaj apeluję do Was, nie bójcie się polskich autorów! A jeżeli już chcecie się z nimi zaprzyjaźnić, zacznijcie od tej właśnie powieści Anny Kańtoch!

   I tym miłym akcentem przechodzę do piosenki! To był chyba największy problem. Starałam się dać tutaj polską piosenkę, która jednocześnie odda smutek powieści jak i jej przerażający oraz mroczny klimat. Zapewne jest taka, ale ja jej niestety nie znam. Jednak po paru minutach szperania w internecie natknęłam się na reklamę jednego z najlepszych seriali, American Horror Story. Bingo! Nie wiem czy kojarzycie, czy nie kojarzycie trzeci sezon, Coven. Wiele razy pojawiała się melodia, która skradła moje serce, a teraz możecie jej posłuchać na samej górze posta! Jak dla mnie brzmi bardzo mrocznie!

   I to by było na tyle. Zbliżają się wakacje, więcej czasu na czytanie oznacza więcej czasu na blogowanie, więc postaram się nadrobić zaległości!
Buziaki ♥

13 komentarzy:

  1. Ja nie znałam ani tej pozycji, ani jej autorki (taka ze mnie Polka :D). Piosenka oczywiście świetna, tak jak twoja recenzja ;)

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i zapraszam do mnie na 'Totalne Must Reading na wakacje 2016' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam oczywiście do zapoznania się z autorką! :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  2. Mnie jakoś nie ciągnie do książki, nawet po Twojej recenzji. Czytałam już co nieco o niej, jednak i tak do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie naciskam, aczkolwiek w razie czego polecam ;)
      Pozdrawiam ♥

      Usuń
  3. Nie słyszałam jeszcze ani o autorce, ani tej ksiażce. Ale muszę przyznać, ze niesamowicie mnie zaintrygowałaś! Po tym jak w końcu sięgnęłam po Mroza, zrozumiałam jak fantastyczne moga być również ksiażki polskich autorów i jaka widzę - Anna Kańtoch też to potwierdza. Nie wiem jeszcze czy sięgnę po Łaskę, ale raczej jej nie ominę, gdy zauważę na bibliotecznej półce :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że czujesz się zachęcona! :D Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
    2. Cieszę się, że czujesz się zachęcona! :D Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  4. Mmmm... jeśli klimat książki faktycznie odpowiada temu z soundtracku z AHS - muszę się jak najszybciej za nią wziąć!
    Co do polskich autorów, ja ubolewam nad tym, że często są odrzucani na rzecz amerykańskiej komercji, wcale nie takiej dobrej. Bo wielu z naszych rodaków ma ogromny potencjał. Takie klimaty to bardzo moje klimaty, a że jeszcze w PRL-owskiej Polsce, o której (z wiadomych powodów) raczej głucho w naszym kraju... robi się kolejna lektura obowiązkowa :)

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na moje ucho jest idealnym odwzorowaniem!
      Tak, to prawda, bardzo boli mnie to odrzucenie, które często jest nieuzasadnione.
      Pozdrawiam ♥

      Usuń
  5. Spotkałam się z książką, gdzie główna bohaterka przeżyła coś, minął pewien czas i to co przeżyła, to się działo na innych osobach i to prowadziło do jej przeszłości. Nie umiem tłumaczyć, wybacz XD
    Ta książka trochę mnie nie przekonuje do siebie. Szczególnie przez główną bohaterkę.
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o autorce, więc jeśli Łaska cię nie przekonuje, może spróbujesz czegoś innego? :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę zarówno o autorce jak i o książce, ale wiem, że przeczytam, jeśli tylko nawinie mi się kiedyś pod rękę ;)
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że w jakiś sposób Cię zachęciłam! :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń