niedziela, 18 czerwca 2017

„Kres taki byłby celem na tej ziemi Najpożądańszym. Umrzeć - zasnąć. - Zasnąć!” (Hamlet) - „Wybacz mi, Leonardzie” Matthew Quick


Hej misie!
Pewna miła mi osoba jakiś czas temu, dokładnie w walentynki sprawiła mi bardzo zadowalający mnie prezent. Książkę, pewnie domyślacie się jaką. Niestety dopiero w ostatnim czasie miałam czas, by ją w końcu przeczytać, wiecie koniec roku, oceny wystawione i te sprawy. Z autorem spotkałam się po raz pierwszy, jednak... moje oczekiwania były zupełnie inne...

Okładka książki Wybacz mi, LeonardzieW swoje osiemnaste urodziny Leonard postanawia zgolić głowę na łyso, zabić wroga, a na końcu siebie. Ciekawa wizja obchodzenia urodzin, nie sądzicie? Powiem też, że nasz bohater uwielbia hollywoodzkie filmy z Bogartem... stąd też postanawia swój wygląd i życie dostosować do standardów owej postaci. Nie powiem, jeszcze ciekawiej. Więc co takiego może siedzieć w głowie tego nietypowego nastolatka? Quick wyjaśnia wszystko i zaprasza do chaotycznego świata zdesperowanego chłopaka. A Wy... co zrobilibyście z nazistowskim pistoletem?

„Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym.”

Dlaczego moje oczekiwania były zupełnie inne? Gdy zaczynałam tę książkę byłam przekonana, że to kolejna kiepska młodzieżówka, która znudzi mi się od razu i po dwóch dniach o niej zapomnę. Ale jak zdążyliście już pewnie zauważyć, jest zupełnie odwrotnie. Może i czytanie jej zajęło mi więcej czasu, ale to ze względu na to, że praktycznie go nie miałam, to jednak psychika Leonarda bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu. W końcu nie natrafiłam na przerysowanego bohatera i proste oraz nic nie wnoszące wydarzenia. 

„Kurwa, ależ ja siebie nienawidzę.”

Jeśli chodzi o język, tutaj przyznaję plusa, i to wielkiego! Pomijam troszeczkę literówek w druku, da się je przeżyć, nie było ich dużo. Myślę, że uznanie należy się autorowi i jak wiadomo tłumaczowi. Odwalili kawał dobrej roboty. Jeśli przeczytacie podziękowania na końcu książki, zobaczycie ile osób, psychiatrów, psychologów i pracowników opieki społecznej musiało przeczytać tę książkę, by wyglądała ona w ten sposób jak obecnie. Dało to wiele, bo trudne tematy samobójstwa i braku akceptacji zostały przedstawione w języku codzienności. Ale spokojnie, nie jest to żadna przereklamowana powieść. więcej tu raczej nietypowych i ciekawych aspektów ludzkiego umysłu niż małostkowych nastolatek zdesperowanych na pokaz.

A bohaterowie? Co do Leonarda, nie mam zastrzeżeń, człowiek niesamowity, ciekawy i nieprzewidywalny. Charakter jest to dosyć specyficzny i domyślam się, że niektórym osobom może działać na nerwy i być sprzecznym z ich naturą i poglądami. Ale wiecie, ile ludzi tyle opinii. Jak dla mnie materiał na chwytliwego bohatera książkowego idealny. Autor nie skupił się tak bardzo na postaciach drugoplanowych, choć nie zmienia to faktu, że również mają bogatą charakterystykę. Jednak rozumiecie, Leonard to mój człowiek.

Dlaczego ludzie lubią słyszeć tylko takie pytania, na które odpowiedzieli wcześniej milion razy, a nie cierpią, kiedy zbija się ich z tropu? Ja akurat uwielbiam, gdy jakieś pytanie zbija mnie z tropu. Z ogromną radością całymi dniami rozmyślam wtedy nad możliwymi odpowiedziami. Czy są jeszcze inni ludzie, którzy lubią sobie podumać, czy też jestem kompletnym dziwakiem?

Czytając tę książkę miałam wrażenie, że mam przed sobą jeden wielki wiersz. Jeśli mam być szczera, nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Możliwe, że miejscowa nietypowa budowa rozdziałów tak zadziałała? Akcja? Temat powieści? Cokolwiek to było, sprawiło, że czytanie było jeszcze przyjemniejsze.

„Raz na jakiś czas zakładam garnitur, idę na wagary i badam, jak wygląda życie dorosłego człowieka. (...) Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko. Potem śledzę najżałośniej wyglądającego dorosłego, bo wiem, że pewnego dnia sam znajdę się w jego położeniu: będę najżałośniejszym dorosłym w wagonie metra. Chcę się dowiedzieć, czy zdołam to wytrzymać.”

W sumie ta tematyka nasuwa mi na myśl nieco Małego Księcia. Oczywiście jeśli chodzi o problem dorastania. Podejrzewam, że Leonard nie chciał zwyczajnie dorastać. Przecież osiemnaste urodziny to taki idealny czas, by się zabić i nigdy nie być dorosłym, nie mieć kupy obowiązków, cieszyć się z małych rzeczy, nigdy nie zaznać wielkich krzywd i katastrof... Poniekąd się z nim zgadzam. Bo kto niby chciałby dorosnąć i porzucić dziecięce wspomnienia?

„Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją, potem cię zwalczają, potem wygrywasz.”

Zaczęłam się zastanawiać czy imię głównego bohatera nie było zaplanowane specjalnie, by pasowało do twórczości Leonarda Cohena. Bo kurczę, nie wiem jak Wy, ale ja słuchając choćby piosenki wyżej, odczuwam klimat, którym owiana jest ta powieść. Nic dodać, nic ująć.

Adios!

20 komentarzy:

  1. Uwielbiam tą książkę i muszę przyznać, że bardzo mnie zaskoczyła. Sama również nie spodziewałam się, że będzie tak dobra... Przede wszystkim największym jej plusem jest sama postać Leonarda, którego po prostu uwielbiam! Jestem pewna, że świetnie bym się z nim dogadała i trochę żałuję, że nigdy nie spotkam go w rzeczywistości. "Wybacz mi, Leonardzie" to jedna z niewielu książek, do których na pewno chcę wrócić.

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Leonarda nie da się lubić i sama mam ochotę na rozmowę z nim! :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  2. Lubię książki Quicka. Mam za sobą "Poradnik pozytywnego myślenia", "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" oraz "Prawie jak gwiazda rocka" i żadna mnie nie rozczarowała. "Wybacz mi, Leonardzie" mam w czytniku, ale jakoś nie mogę się za mia zabrać, bo wydaje mi się, że będzie cięższa od pozostałych, a teraz jakoś nie mam ochoty na takie klimaty. Na pewno kiedyś przeczytam, ale raczej nie w najbliższym czasie.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, ta książka to moja pierwsza styczność z autorem, ale wiem, że na pewno na niej nie poprzestanę :D Fakt, Leonard to trochę ciężka lektura, więc lepiej zostawić ją na odpowiedni moment!
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  3. Ta książka... to książka, którą trzeba znać. Choćby po to by znaleźć siebie. Mi się udało. Za co dziękuję Leonardowi ^^
    Hmm, może faktycznie trochę poetycko?
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Zgadzam się zdecydowanie! Poetycko jak dla mnie było bardzo! :D
      Pozdrawiam cieplutko ♥

      Usuń
  4. Super recenzja, książkę czytała i mi się spodobała bardzo, przyjemna lektura.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na pierwszą recenzję :)
    herbaciane-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję! Bardzo przyjemna, to prawda.
    Pozdrawiam cieplutko! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej! Chyba jesteś pierwszą osobą, która mnie naprawdę zaciekawiła tą książką! Dotychczas z tym autorem nie miałam do czynienia, ale planuję przeczytać kiedyś Prawie jak gwiazda rocka, gdyż opis od początku bardzo do mnie przemówił. Do reszty jego powieści raczej mnie nie ciągnęło, ale przeczytałam Twoją recenzję i naprawdę poczułam się zaintrygowana! :o Motyw samobójstwa nie jest moim ulubionym i szczerze mówiąc, nie lubię o tym czytać. Ale ten wątek z dorastaniem... i jedno zdanie z Twojej recenzji, które mnie bezsprzecznie przekonało, że muszę przeczytać tę książkę - "Przecież osiemnaste urodziny to taki idealny czas, by się zabić i nigdy nie być dorosłym"! Teraz mam wrażenie, że zrozumiem się z głównym bohaterem (jakkolwiek to brzmi xD nie żebym chciała popełnić samobójstwo w swoje 18. urodziny, tym bardziej, że już je miałam :( ale mam problem z dorastaniem, strasznie tego nie chcę) i bardzo ciekawi mnie teraz postać Leonarda. Kiedyś więc przeczytam, z pewnością! ^_^ (przepraszam, że tak chaotycznie to wyszło xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak miło mi czytać, że moja recenzja Cię zachęciła! Na początku miałam takie samo podejście jak Ty, ale spróbowałam... i jest efekt! Mam wrażenie, że niektórzy ten tak ważny motyw dorastania zupełnie pomijają w tej powieści, dlatego o tym wspomniałam.
      Życzę miłej lektury! :D ♥

      Usuń
  7. Chyba to kolejna książka którą koniecznie muszę nadrobić!
    Świetna recenzja
    Pozdrawiam

    http://mareandbook.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oj tak, musisz! I życzę miłej lektury :D
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  8. Nie znam książki, ale być może poznam ją w przyszłości, a nasze drogi się skrzyżują. Jak na razie nie mam jej w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. każda literówka w książce boli :( "Poradnik pozytywnego myślenia" mi się podobał, jednak nie czuję chęci bliższego poznania Leonarda. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradnika nie czytałam, aczkolwiek chciałabym poznać tę książkę, bo słyszałam o niej wiele pozytywnych opinii!
      Pozdrawiam również ♥

      Usuń
  10. Kiedy wróciłaś na bloga napisałem, że będę do Ciebie wpadać i co? Nie robiłem tego.. Teraz będę to nadrabiać haha :D "Wybacz mi, Leonardzie" lubię, ale uważam, że jest to najgorsza młodzieżowa książka tego autora.

    Hubert z Thelunabook
    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj, dużo do nadrabiania nie masz, ale cieszę się, że jesteś! Nie mogę się doczekać aż poznam inne powieści pióra Quicka! :D

      Usuń
  11. Cytaty niezłe, opis też niczego sobie, może pora w końcu spróbować z autorem się zapoznać, nie powiem, wynika, że będzie bardzo, bardzo ciekawie... :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  12. Różnie wypowiadają się na temat tej ksiązki, ale ja z chęcią przeczytam :D Uwielbiam obie książki Quicka, które kiedyś czytałam czyli ,,Niezbędnik...'' i ,,Poradnik...'', więc z chęcią nadrobię jeszcze ten tytuł :)

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń