środa, 12 sierpnia 2015

Tożsamość Anioła - L.H. Zelman

   Cześć!
Jak mijają wam wakacje? Nie brakuje wam książek? Ja muszę się przyznać, że ostatnio bardziej zatopiłam się w serialach niż książkach. Mam na myśli American Horror Story oraz Sabat. Nie zmienia to faktu, że coś tam w przeczytałam. Bez zbędnego przedłużania przejdźmy do sedna tego postu



   Do tej pory nie lubiłam zbytnio polskich autorów. Muszę się przyznać, że gdy kupowałam tę książkę inicjały nic mi nie mówiły i sądziłam że to kolejny, zwykły, amerykański pisarz. Szukając czegoś w internecie natknęłam się na imiona Lidia Helena Zelman. "Coś mi tu zajeżdża Polską" - to były słowa, które powiedziałam od razu. Po przeczytaniu nie mogłam nadal uwierzyć, ze pani Zelman jest polką!

   Główną bohaterkę, Andreę Volton poznajemy podczas drugiego semestru uczelni, na którą uczęszcza. Mieszka w kampusie i dzieli pokój wraz z Carmen. Dziewczyny nieco się od siebie różnią. Carmen jest piękna, bogata, chłopcom miękną kolana na jej widok. Andrea zaś nie chodzi na imprezy, nie ma chłopaka ani powalającej urody. Woli skupić się na nauce. Poza szkołą pracuje w fundacji HOPE i pomaga starszym, schorowanym ludziom w domu spokojnej starości. Wydawać by się mogło, że wszystko potoczy się naturalnie, ale w pewnym momencie do życia nastolatki wkracza Kaspar Legrand. Najprzystojniejszy, wszyscy go słuchają, z klasą... nie można pominąć faktu, że rywalizuje z Andreą i miano najlepszego ucznia w szkole. Chyba nie muszę mówić że między nimi pojawia się iskra, bo co to by była za książka bez nieatrakcyjnej kujonki i nieziemskiego chłopaka. Od pierwszych stron irytowało mnie to, że dziewczyna jest tak mało asertywna i tak łatwowierna. Kaspar od razu zaczyna dawać jej znaki, że mu się podoba. Miałam odłożyć książkę, ale coś mnie tchnęło, żeby czytać dalej. I to było najlepsze co mogłam zrobić. Trochę męczyłam się czytając jak Carmen wrabia Andreę w imprezę, na której oczywiście ma być Kaspar, wielka miłość, bla bla bla! Z natury dążę do celu i jak zacznę czytać to muszę skończyć... wreszcie zaczyna się coś dziać! Carmen, jej przyjaciółka Barbs, Kaspar i paru innych znajomych zabierają Andreę na wycieczkę w góry. Tam jakby z nieba spadł tajemniczy, mroczy i demoniczny sen. Dziewczyna podejrzewa, że opętał ją demon. Jednak czy to faktycznie demon? Ciekawość Andrei prowadzi do poznania swojej prawdziwej tożsamości i powodu bycia na Ziemi. 


   Jak już wspomniałam nie podobało mi się jak szybko zaczyna iskrzyć pomiędzy Kasparem i Andreą. Rozumiem, że może być coś miłością od pierwszego wejrzenia, ale można by to w takim razie inaczej ubrać w słowa. Jednak dalszy wątek miłosny, już po wyjeździe w góry podobał mi się bardzo. Chęć poświęcenia, szczęścia drugiej połówki jest fantastyczna! Świetny był też wątek wprowadzenia czegoś typu "bad boy" i "bad girl" oraz (nie wierzę, że to mówię) kolejnego mężczyzny zakochanego po uszy w głównej bohaterce. Pamiętam jak czytając Zmierzch narzekałam jak to można napisać książkę z miłością do dwóch facetów, jeszcze taką która nic nie wnosi do naszego życia. W Tożsamości Anioła to właśnie nadało tego charakteru i emocji książce. 



   Kolejną kwestią jest dużo nawiązań do Biblii. Uważam, że to było jedno z lepszych rozwiązań w pisaniu tej książki. Mieszanie XXI wieku z czasami kiedy to anioły buntowały się Bogu i zostały strącone na Ziemię i teraz trzeba działać dalej. Również bardzo podobały mi się cytaty z innych, starszych powieści jak i samej Biblii, umiejętności Andrei cytowania najwybitniejszych pisarzy kiedy tego najbardziej potrzeba. 



   Mogłabym polecić tę książkę osobom, które szukają czegoś na wyjazd, wakacje, oderwanie na chwilę od rzeczywistości. Jeżeli szukacie czegoś życiowego, co da wam do myślenia, po czym będziecie mieli wielkiego kaca książkowego to radzę sięgnąć po coś innego.



Tyle ode mnie! Papa i wyczekujcie na kolejną recenzje! :D

6 komentarzy:

  1. Laura, wiesz że Cię kocham. Ale Zmierzch to klasyka, zaraz po Drakuli :v Recenzja super <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie najgorsza klasyka jaką do tej pory czytałam xD też cię kocham ❤

      Usuń
    2. Ja tam Zmierzch kocham <3 a czytałam go na ostatnich wakacjach :v

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  2. Ojej, ciekawy opis, ale nie wiem, czy odwazylabym sie po nia siegnac - dosc mroczne sie to wydaje..! :D

    Pozdrawiam i zapraszam - http://naszymi-oczyma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Powinnaś pisać streszczenia na okładki książek. *.*

    kliknij 

    OdpowiedzUsuń