niedziela, 16 listopada 2014

"Szeptem" Becca Fitzpatrick

 Góry, wakacje. Tam nikt nie myśli o książkach, a jednak! Jakoś tak się z Asią zgadało. Ja jej poleciłam coś dobrego do przeczytania, ona mnie. Szeptem. Słyszałam o tym wcześniej, ale nie byłam przekonana. Asia tak wychwalała tą książkę, mówiła, że to dzięki niej przekonała się do książek. No dobra, przeczytam! I przeczytałam...


Zacznijmy od początku. Szkoła, zwykła szkoła. Dziewczyny jak to dziewczyny w wieku nastoletnim, myślą tylko o chłopcach (przynajmniej większość). Nora ma przyjaciółkę i kolegę z klasy. Jest trochę.... dziwny? Czy dziwny to faktycznie dobre określenie? Jeżeli zaczynamy czytać książkę to tak, jak najbardziej. Ale o tym później. Skupmy się na początku.
Tzw "Psychopata" o imieniu... no właśnie. W książce jest to Patch. Przypominam, że tłumacząc na polski znaczy to coś tak jak "łatka" Kolejny powód by sądzić, że jest dziwny, prawda? Ale to jeszcze nie wszystko! Chłopak wie o Norze wiele rzeczy, o których mało kto wie! Nie muszę wspominać, że nigdy ze sobą nie rozmawiali? Ja bym się bała takiego typa i omijała szerokim łukiem. Jednak ciekawość pokonuję przekonania Nory.

Dziewczyna jest przerażona tajemniczym Patchem, a on cały czas "przystawia" się do Nory. Można stwierdzić, że jest słodki, no dobra, faktycznie jest słodki.
Przyjaciółka nastolatki - Vee, próbuje przekonać Norę, żeby nie zadawała się z Patchem. Może jest zazdrosna? A może faktycznie boi się o przyjaciółkę? Odpowiedź zostawiam wam.

Nawet głupi by się domyślił, że z Patchem jest coś nie tak. Hmm.... prawda wychodzi na jaw. Jeżeli przeczytacie choć 1/3 książki to domyślicie się co się dzieje z tym nietypowym nastolatkiem, dlaczego wie wszystko o Norze. Nie ukrywam, ze mimo wszystko może to być szok. Taki przyjemny szok.

Plusem jest to, że nie ma drugiego chłopaka pchającego się na siłę do Nory. Dobra, może coś tam jest, ale nie tak jak w Zmierzchu... Wtedy chyba zmieniłabym zdanie na temat Szeptem.

Koniec książki? Szczerze mówiąc bardzo przewidywalny. Nie chcę wam mówić co się stanie, bo sami się pewnie domyślacie. Powiem wam tylko na zachętę, że mimo swojej przewidywalności książka kończy się tak, że aż chce się czytać dalej. Nie czytałam kolejnych części, ale mam nadzieję, że są równie interesujące :)

Akcja książki zaczyna się tak naprawdę od ok 10 strony, tak, świetnie. Powieść jest świetna, naprawdę przyjemnie się ją czyta, ale zagłębiając się... sensem trochę przypomina Zmierzch. Co kto woli. W moim przypadku Zmierzch był po prostu do bani, jednak Szeptem... świetne.

Wyczekujcie następnej recenzji ^^ Chyba będziecie długo czekać, bo mam do przeczytania jeszcze Krzyżaków, Miasto niebiańskiego ognia i Mechaniczną księżniczkę :)

1 komentarz:

  1. Zakochałam się w tej książce :) i cieszę się, że ktoś też ją czyta XD Mnie najbardziej zdenerwował prolog i bardzo zniechęciłam się na początku, ale potem nie mogłam przestać :)

    Ja zapraszam do siebie

    http://narcisssilence.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń